Read Part 31 from the story {Nie} chciałem tego(DNF) by AnimeSMP with 4,773 reads. gogy, mcyt, clay. Kontynuacja bo tak _____ Page 2 Read Part 7 from the story {Nie} chciałem tego(DNF) by AnimeSMP with 8,286 reads. dsmp, dnf, gaylove. Gdy George mi się wyżalał, byłem strasznie zmęc Read Part 3 from the story {Nie} chciałem tego(DNF) by AnimeSMP with 9,561 reads. dreamnotfound, clay, dsmp. Część w chuj nudna. Rozdział totalnie bez sensu – I to z tego powodu ominął mnie seks? – Nie, ominęło panią rozczarowanie. Nie chciałem, żeby kochała się. pani z nim, myśląc przez cały czas o kimś innym. – Zniżył głos i szepnął mi. do ucha: – Wyglądał na stażystę, a oboje wiemy, że to nie pani typ. – Odsunął się i przygniótł mnie swoim gorącym spojrzeniem. Teodor ocknął się w szpitalu. Co się działo wcześniej - nie pamięta. To w szpitalu powiedziano mu krótko, jasno i dosadnie - zabiłeś człowieka. Kolegę. Miał dopiero 20 lat. pomyślałam: no dobrze, może nikt nie będzie na mnie aż tak krzyczał. Nie będzie tych protekcjonalnych spojrzeń i komentarzy, kiedy powiem, że chcę pisać o pewnych rzeczach. Nikt nie stwierdzi od razu, że jestem histeryczką, bo o pewnych sprawach się nie mówi, po prostu, a temat jest zły z założenia i dlatego nie potraktuje Translations in context of "Nigdy nie zmuszał mnie" in Polish-English from Reverso Context: Nigdy nie zmuszał mnie do niczego, uczenia Wing Chun czy pomaganiu w szkole. Tłumaczenia w kontekście hasła "nie zmuszał do" z polskiego na angielski od Reverso Context: Nikt cię nie zmuszał do chrztu. Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate Dlatego nie muszę dalej poznawać historii osoby, która mnie nie interesuje. – Przyznałeś potem, że cię interesuje ta historia, a po prostu nie chce ci się przez nią przebrnąć do tego momentu, aż lepiej poznasz głównego bohatera. Do cholery, wysłałem ci czterdzieści stron, a ty nawet tego nie przeczytałeś. -Bo George śpi obok mnie, a ja się nie mogę ruszyć-wyjaśniem cicho.-Aha, czyli nawet nie mogę z tobą normalnie porozmawiać, bo zawsze przy tobie jest George, tak?-spytał pretensjonalnie.-Po pierwsze Sapnap, ja się o niego martwię, więc przy nim jestem. A po drugie nie mów do mnie takim tonem jakbym zrobił Ci coś złego. JVmvy. Milena i Anna wybrały zawody stereotypowo uznawane za męskie. Jedna poszła na inżynierię lądową, druga zajęła się programowaniem. Zanim zostały studentkami wielokrotnie słyszały, że właśnie studia techniczne zapewnią im wygodne życie. „To tam są pieniądze” – powtarzano w ich rodzinach. Na pierwszą naprawdę satysfakcjonującą pensję musiały jednak pracować znacznie ciężej i o wiele dłużej niż ich koledzy. Dlatego Milena postawiła na cierpliwość, a Anna na własną działalność. Milena Milena chciała zostać lekarką, jak jej mama. Pani Bożena uważała jednak, że bycie lekarzem w Polsce jest ciężkim kawałkiem chleba. – To ja doradziłam jej Politechnikę - mówi. – Nie chciałam, żeby dyżurowała nocami, stresowała się i jeszcze słabo zarabiała. Pomyślałam, że jako inżynier będzie miała lepsze życie. - Pamiętam gdy ruszała kampania „Dziewczyny na Politechniki” – wspomina Milena. - Był 2006 rok a ja akurat szukałam praktyk. Nikt mnie nie chciał. Ani mnie, ani moich koleżanek. Nikt nie chciał dziewczyn. Myślałam wtedy: fajnie, że ktoś chce przełamywać stereotypy i zachęcać uczennice do studiów technicznych, ale co z pracodawcami? Kto zmieni ich myślenie? Według Mileny najważniejsza przyczyna gender pay gap to właśnie stereotypowe podejście do płci i utożsamianie kobiet z domem, opieką oraz wyłącznie miękkimi umiejętnościami. - Niestety, nie wystarczy, że ty sama przełamiesz swoje ograniczenia, będziesz ciężko pracować i ukończysz np. inżynierię lądową – mówi Milena. – Jeśli po wyjściu z uczelni nie trafisz na kogoś, kto również odrobił swoją pracę domową i jest na tyle otwarty, by uwierzyć, że jako dziewczyna dasz sobie radę, będzie ci cholernie ciężko. W każdym razie trzynaście lat temu to był koszmar. Zobacz także: "Mówią do mnie 'pani ładna' i pytają, gdzie jest mop. Dzięki temu wiem, gdzie moje miejsce" Choć wielu kolegów Mileny miało gorsze wyniki od niej, praktyki a później pierwszą pracę znaleźli bez najmniejszego problemu. Zdesperowana dziewczyna zaczęła szukać czegoś poza Warszawą. I rzeczywiście, mniejsze miasto doceniło jej wykształcenie i ambicje. Na trzy miesiące przeniosła się do Łodzi. Praktyki były bezpłatne, ale życie w innym mieście już nie. Żeby je zaliczyć pozbyła się więc niemal całych swoich oszczędności. – Pomyślałam, że to inwestycja, która się zwróci. Dostanę rekomendacje i później będzie już łatwiej. Niestety, nie było. Po skończeniu studiów Milena nie mogła znaleźć pracy w zawodzie przez ponad rok. - Widziałam jak córka popada w coraz większą depresję. Czułam się fatalnie, bo ta Politechnika była w końcu moim pomysłem. Zaczęłam więc sama pytać o pracę dla niej. Znajomych, innych lekarzy, a nawet pacjentów. Po roku udało mi się załatwić dla niej trzy niewielkie zlecenia. Każdy co jakieś trzy miesiące. Ludzie byli z niej zadowoleni, świetnie sobie radziła na budowach, ale nadal nikt nie chciał jej na stałe. Nie miałam wątpliwości, że powodem jest wyłącznie jej płeć. - Nie, nigdy nie myślałam, żeby z tego zrezygnować. Jasne, miałam takie momenty, kiedy żałowałam, że podsłuchałam mamy i nie poszłam na medycynę, ale nigdy się nie poddałam. I to jest chyba to, dzięki czemu w końcu mi się udało. Wytrwałość. Dzięki wsparciu mamy - temu, że jeszcze trzy lata po ukończeniu studiów nie musiała martwić się o utrzymanie – Milena zyskała doświadczenie i na tyle dużą ilość referencji, że w końcu dostała pierwszą poważną pracę. Niska wypłata wcale jej nie zniechęciła. Żarty kolegów również. Miesiąc po miesiącu, ze stoickim spokojem udowadniała swoje kompetencje. Rok po roku rozwiewała ostatnie wątpliwości. Dziś Milena pracuje w tym samym miejscu. Ale dziś jest już dyrektorką. - Nigdy nie zapomnę, że nawet w tych najgorszych momentach, zawsze mogłam liczyć na moją mamę. Nie każdy ma taki komfort. Dlatego wymyśliłam program praktyk wyłącznie dla dziewczyn. Chodzi o wyrównanie szans, ale także o stworzenie przyjaznej przestrzeni, w której nikt nikogo nie ocenia. Celem jest także tworzenie sieci kontaktów, bo gdy dziewczyny rozchodzą się później do różnych firm, nadal mogą wymieniać się doświadczeniami i wzajemnie się wpierać. Ja bardzo wierzę w kobiecą współpracę. I wierzę, że dzięki niej przyspieszenie zmian jest możliwe. Ale muszę jeszcze przekonać do tego kolegów. Zobacz także: Gender pay gap, czyli jak to jest z tą różnicą w zarobkach? Ania Anię zawsze fascynowały wszelkie maszyny. Jako mała dziewczynka lubiła przeczesywać plac zabaw w poszukiwaniu śrubek i tajemniczo wyglądających części. Mówiła, że kiedyś złoży z nich samochód. Niestety, w tajemnicy przed nią rodzice co jakiś czas opróżniali wypełnione metalem szufladki dziecięcej szafki. Przerzuciła się więc na składanie komputerów. W realizacji tego celu już nic nie stanęło jej na przeszkodzie. Pierwszą stronę internetową Anna zbudowała mając trzynaście lat. Nikt jej tego nie uczył. Sama nauczyła się też pozycjonować strony, tworzyć grafiki a później także programować. Kiedy dostała pracę w firmie programistycznej poczuła, że w końcu została doceniona. Niestety, nie było tak kolorowo, jak się spodziewała. - Prawda jest taka, że do pracy polecił mnie kolega. Zostałam sprawdzona i musiałam wykazać się umiejętnościami i wiedzą, ale bez tego polecenia pewnie jeszcze długo byłabym bezrobotna. Dziewczynom nie jest łatwo się przebić. Szybko okazało się, że podczas gdy koledzy Ani zajmują się wyłącznie zleceniami dla klientów, na nią wciąż spadają jakieś dodatkowe zadania. Zanim się obejrzała była nie tylko programistką, ale także osobą odpowiedzialną za kontakty i podtrzymywanie relacji z klientami. Wkrótce miała także zdobywać nowych klientów. - Koledzy uważali, że jako kobieta sprawdzę się w tej roli lepiej od nich. Moja premia zależała jednak od programowania, a dodatkowe zadania tylko utrudniały mi wyrabianie normy. Musiałam więc zostawać po godzinach. Kiedy z pracy odeszła księgowa poproszono Anię, by tymczasowo zajęła się także wystawianiem faktur. Próbowała być asertywna, ale w końcu ugięła się. W ten sposób programowanie zaczęło wypełniać nie tylko jej wieczory, ale także weekendy. - Po miesiącu zorientowałam się, że szef nawet nie szuka nowej księgowej. Ja już byłam wtedy na tyle zmęczona, że puściły mi nerwy. Powiedziałam mu co o tym wszystkim myślę. Byłam gotowa odejść, ale on zaproponował mi podwyżkę. Nie była duża, ale zamknęła mi usta. Tydzień później, gdy całkowicie przejęłam księgowość, odkryłam jednak, że nawet z tą podwyżką zarabiam trzy lub więcej razy mniej od pozostałych programistów - mężczyzn. Mężczyźni mieli dłuższy staż, ale nie wykonywali więcej zleceń od niej. Chciała zarabiać tyle co oni, więc postanowiła znów porozmawiać z szefem. -„Znam kobiety, które zarabiają więcej ode mnie. Nie rozumiem w czym problem” – powtarzał. Nie rozumiał, że nierówność jest w jego własnej firmie. Utrzymywał, że wszystko jest tak, jak należy. A do idealnej równości potrzeba czasu. Ale sam czas przecież nie wystarczy. Trzeba też działań. Ania postanowiła opuścić firmę. Dziś nadal programuje, ale robi to pod własnym szyldem. - Początki nie były łatwe. Kilka lat temu firmy nie były otwarte na programistkę. Żeby chociaż dostać szansę zaczęłam więc udawać handlowca i mówić im o programistach, którzy niby ze mną pracują. Dopiero po miesiącach udanej współpracy moich kontrahentów przestało obchodzić, kto ze mną pracuje. Nabrali zaufania. Dziś mogę być w pełni sobą. A w mojej firmie pracują niemal same kobiety. Ale jak mówię, początki nie były łatwe. Zmiany Zarówno Ania jak i Milena widzą zmiany, jakie nastąpiły w ciągu ostatnich lat. Cieszą się, że dziś dziewczynom jest choć trochę łatwiej. Ale nie mają wątpliwości – to wciąż za mało! A zmiany przychodzą za wolno. – Jeśli chcemy je przyspieszyć, musimy być bardziej solidarne – mówi Ania. Zobacz także: "Równość płci kończy się tam, gdzie trzeba podnieść 50-kilową skrzynię z rybami” Polish Arabic German English Spanish French Hebrew Italian Japanese Dutch Polish Portuguese Romanian Russian Swedish Turkish Ukrainian Chinese English Synonyms Arabic German English Spanish French Hebrew Italian Japanese Dutch Polish Portuguese Romanian Russian Swedish Turkish Ukrainian Chinese Ukrainian These examples may contain rude words based on your search. These examples may contain colloquial words based on your search. no one forced nobody forced nobody made no one made Jeśli to coś warte, nikt nie zmuszał Sary do zrobienia tego, co zrobiła. You know, for what it's worth, no one forced Sara to do what she did. Pozywasz NFL, gdy nikt nie zmuszał cię do gry w piłkę nożną. Suing the NFL when no one forced you to play football. Ale ciebie nikt nie zmuszał do gry na dwie strony. Tak jak mnie nikt nie zmuszał, żebym szedł do Algerii! Tamtej nocy nikt nie zmuszał mnie do niczego. Nikt nie zmuszał cię, abyś sprzedawał broń terrorystom. Nobody made you sell guns to terrorists, either. Pośle Speroni, 5000 euro to nie jest nieznaczna kwota, i nikt nie zmuszał posła Broka do tej sytuacji. Mr Speroni, EUR 5000 is not a negligible amount, and no one forced Mr Brok into this situation. Jednak nikt nie zmuszał CNN do transmitowania tak wielu... komentarzy emerytowanych generałów, admirałów i całej reszty. But nobody forced the major networks like CNN to do so much commentary from retired genera Is and admirals and all the rest of it. Nikt nie zmuszał jej do udziału w przyjęciach. Nikt nie zmuszał cię do sprzedaży ziemi. Nikt nie zmuszał cię, żebyś ze mną pojechał. Nikt nie zmuszał mnie do podpisywania pozwolenia na publikację. Nikt nie zmuszał Troya do powiedzenia czegokolwiek. Nikt nie zmuszał chorych na raka, żeby na niego zachorowali. Ciebie nikt nie zmuszał do tego, żebyś zaczął myśleć. Nie zapominaj że nikt nie zmuszał Linków do przejścia na stronę Ashlocke. Considering how ashlocke treats his friends, I don't even want to know what he'd do to a defector. Ale nikt... nikt nie zmuszał ich do zostania ochroniarzami. But no one... forced these gentlemen to sign up to be security guards. Nikt nie zmuszał cię, żebyś wsiadała. Nikt nie zmuszał ją do wzięcia tych dragów. Nikt nie zmuszał cię do podjęcia się tej pracy. No results found for this meaning. Results: 29. Exact: 29. Elapsed time: 52 ms. Documents Corporate solutions Conjugation Synonyms Grammar Check Help & about Word index: 1-300, 301-600, 601-900Expression index: 1-400, 401-800, 801-1200Phrase index: 1-400, 401-800, 801-1200 Dzień bardzo poważny problem uniemożliwiający mi normalne życie i normalne jakiekolwiek funkcjonowanie w społeczeństwie. Dlatego też zmuszony jestem napisać to, gdyż psychicznie nie jestem w stanie udać się do lekarza z prośbą o skierowanie mnie do odpowiedniego specjalisty. Nie jestem w stanie nawet dzwonić, gdyż zbyt ciężko jest mi się wysłowić i opowiadać o tym co mi razu zaznaczę, że nie piję alkoholu i nie biorę narkotyków, nigdy nie miałem z tym żadnego problemu, w przeszłości nie miałem problemu z alkoholem, a narkotyków nigdy nie brałem. Nigdy nikomu nie zrobiłem krzywdy fizycznej, nigdy nikogo nawet mocniej nie uderzyłem, nawet jak sam byłem krzywdzony fizycznie i psychicznie w różnych sytuacjach. Czy nikogo nie skrzywdziłem psychicznie - uważam, że nie, ale mogę o tym nie wiedzieć i nie zdawać sobie lutego 2009 roku odeszła z domu moja mama i zostawiła mnie z dziadkami - rodzicami mojego ojca, moim ojcem i wujkiem, jego bratem. Mieliśmy się wyprowadzić razem i mieszkać w domu moich dziadków, jej rodziców, którzy zmarli. Stwierdziła jednak nagle, że po prostu wyprowadzi się sama i mnie zostawi. Na odchodne powiedziała mi, że jak będę miał pracę i pieniądze, to mogę przyjść. Nie miałem z nią od tamtego czasu żadnego, najmniejszego nawet kontaktu. Od tego również zaczęły się pogłębiać moje poważne problemy z psychiką. 2 lata temu umarła moja babcia i aktualnie mieszkam w domu z trzema mężczyznami, w domu, który od dawna nie miał remontu wizualnego, co też strasznie odbija się w mojej głowie tym, że niesamowicie dziwnie to wszystko wygląda. No bo co ludzie pomyślą o takiej sytuacji. Patologia, dziwactwo, alkoholizm, nie wiadomo co jeszcze. Pomijając już nawet fakt, że mój ojciec jest alkoholikiem, jedyne szczęście w tym, że lekkim, czyli że pije tylko piwo przeważnie i nie używa przemocy fizycznej. Jego brat jest kompletnie nie ogarnięty życiowo w tym sensie, że zna się wyłącznie na komputerach i jest w tym temacie ekspertem i potrafi sobie sam zrobić kanapkę czy odgrzać pizzę z mrożonki. Jest to rodzina robotnicza, praktycznie cała, co również odbija się w mojej głowie wstydem przed praktycznie całym światem, bo wydaje mi się, że to widać na każdym kroku. I teraz jak ktoś taki jak ja może próbować nawet z całych sił żyć normalnie, kiedy nawet poznając jakąś dziewczynę i przyprowadzając ją do domu można być nawet Dalai Lamą, a świat nie działa przecież w ten sposób, że wszystko będzie dobrze. Do tej pory spotkałem tylko jedną taką dziewczynę, która jako jedyna to wszystko zrozumiała i chciała jakoś pomóc, zabrała mnie ze sobą do Anglii, pomogła znaleźć pracę i jakoś spróbować zacząć żyć. Nie dało się. Moje traumy pojechały za mną. W końcu nie wytrzymała tego również i ona. Prawdopodobnie wszyscy w tym domu mają podobny problem do mojego przez całe życie, a tylko ja nabyłem jakoś na tyle inteligencji, żeby interesować się szerokim zakresem tematów, w tym psychologią, żeby dojść samodzielnie do wniosków, że coś jest ewidentnie nie tak i nie jest to wina mojego postrzegania czy wmawianie sobie. W zasadzie, to swoje korzenie to ma w podstawówce, gimnazjum i liceum. Byłem drugim rocznikiem reformy gimnazjalnej w jednym z gorszych gimnazjów w mieście w latach 2000-2003. Podstawówka też gorsza, liceum tak samo. Niestety nikt nie nauczył mnie w domu, żeby walczyć o swoje, zawsze mnie powstrzymywali od zdobywania i ambicji. Tego nauczyłem się dużo, dużo później jak już miałem poważne problemy z komunikacją z innymi ludźmi, ale starałem się to przezwyciężać. Efektem tego było to, że miałem strasznie ciężko w szkołach, na studia wcale już nie starałem się iść, bo wiedziałem, że tego nie wytrzymam absolutnie. Nie mogłem normalnie zdobywać wiedzy, bo każdy dzień był dla mnie katorgą. Wyżywali się na takich jak ja, bo nie byłem jedyny, dosłownie wszyscy, z nauczycielami włącznie. We wszystkich trzech szkołach. Zacząłem chorować. Przechodziłem przez reumatoidalne zapalenie stawów, z którym borykam się do dzisiaj, zapalenie twardówek oczu, torbiel oraz częste zapalenia oskrzeli i anginy. Finalnie po powtórzeniu pierwszej klasy, chciano mnie zostawić w drugiej klasie po raz drugi, więc musiałem opuścić liceum i uzupełnić w innej placówce kształcenia, ponieważ grono pedagogiczne stwierdziło, iż kupuję sobie zwolnienia lekarskie, żeby nie chodzić do szkoły. Bardzo dużo pomagała mi moja pasja. Gdyby nie to, to pewnie już około 10 lat temu popełniłbym samobójstwo. Braki w wiedzy zacząłem uzupełniać samodzielnie. Sam uczyłem się potem historii, czytałem o psychologii, muzyce, sztuce, interesuję się tymi dziedzinami najbardziej. Ja mam poważny problem w głowie. Mam problem z poznawaniem ludzi, mam problem z komunikacją, czasami to mi się wydaje tak jakbym dosłownie słyszał cudze myśli jak idę gdzieś, gdzie są ludzie. A im więcej ludzi jest dookoła, tym bardziej mi się w głowie przewraca, bo naprawdę tak jakbym słyszał myśli tych wszystkich ludzi w głowie. Dostaję wtedy zawrotów, drgawek, ciężko mi się opanować, i wydaje mi się że wszyscy to widzą i mają mnie za jakiegoś psychola. Nie wiem jaki mam wtedy wyraz twarzy, nie mam pojęcia czy coś robię dziwnego. Jak jestem z kimś, kimś znajomym, to to jest 2 razy mniejsze, daje się wytrzymać, ale jak jestem sam to jest najgorzej. Jak siedzę w domu to mi się wydaje, że ja dosłownie słyszę myśli sąsiadów, jak muzykę puszczam, że sobie myślą o mnie ale powalony, ale nierób, ale dziwadło, kiedy on dorośnie, ale coś tam. Mam wrażenie, że jakieś dźwięki dochodzą z mojego domu i się z tego śmieją sąsiedzi. Jak dziadek głośniej coś mówi przy otwartych drzwiach albo na podwórku, to dostaję trzęsawki. A jak jadę z dziadkiem do lekarza czy gdziekolwiek to już w ogóle mam traumy, wtedy na pewno wyglądam dziwnie i się dziwnie zachowuję. Nie wiem. To już doszło do takiego momentu, że ja tylko czekam i szukam dobrego sposobu, żeby to zakończyć. Bo ja nie mogę wytrzymać sam ze sobą. To mnie wykańcza kompletnie. A problemów z samoakceptacją nie mam jako takich. Nie jest to moją winą. Absolutnie nie chcę tego. Chciałbym się w końcu z tego wydostać i żyć normalnie. Mieć pracę, założyć rodzinę, spełniać marzenia, realizować plany. Żyć normalnie. Tak jak chcę. Bardzo potrzebuję pomocy, ponieważ nie poradzę sobie z tym sam. Próbowałem wiele moim dziadkiem też już nie mam kompletnie sił. Co chwila go coś boli, co chwila coś, a lekarze mają nas centralnie w poważaniu. A bynajmniej ja tak to widzę. Ja ledwo daję radę zadzwonić żeby go zapisać, no i traktują tak jak usłyszą... Słyszą debila, któremu język więdnie, to i po co mają się wysilać jak im nikt nic nie zrobi. Próżno mi szukać opieki jakiejś czy czegoś. Już ile razy chciałem iść się dowiedzieć chociaż o pielęgniarkę czy coś, nie ma mowy, jak by zobaczyli mnie i usłyszeli jak gadam, to nie ma nawet sensu, szkoda pieniędzy na bilety. Ja się tak zacinam przy załatwieniu czegokolwiek że ciężko jest cokolwiek zrozumieć, do tego jeszcze mnie telepie. No to komu mają pomagać. Jak nikt nic im nie zrobi jak nic nie zrobią. Nie wydrze mordy, nie zrobi afery. A ja sam nie daję już rady się nim opiekować. Muszę robić zakupy, kupować wszystko, myśleć za wszystkich, załatwiać, i ciśnienie mam 160/100, a na dodatek muszę pić kawę litrami, żeby utrzymać przytomność, bo chyba to wszystko zabiera mi całą energię. I tylko przyjaciel mi powtarza że muszę coś zrobić, muszę coś, bo się wykończę i zostanę w biedzie. Ja nie mogę nic zrobić. Nieważne jak bardzo bym nie chciał, jak bardzo bym się nie zmuszał, czego bym nie próbował stosować, autohipnozy, tricków psychologicznych, różnych patentów, jak już zrobię coś, zdobędę się pójść i załatwić, wychodzi tak jakby mi ktoś żelazkiem w głowę potraktował. Dlatego nie mam pracy tyle czasu, dlatego tak wszystko jest i ja nawet sobie nie wyobrażam jak ja pracodawcy wytłumaczę ten życiorys. Zero doświadczenia, jedyne moje doświadczenie to tworzenie muzyki, jak wytłumaczę tak jak tutaj, no to Panie, no jak to. Jak jeszcze dopóki tylko mi się wydawało że ja się zachowuję debilnie i coś tam gadam czy coś, to jeszcze jakoś szło, ale jak wyszło że rzeczywiście tak jest i rzeczywiście o mnie gadają, że ja jestem jakimś idiotą a nie kimś normalnym z dużą wiedzą czy coś, no to tak jakby mi ktoś mózg w imadło wkręcił. I ja nie mam na to wpływu. Jedna część mojego mózgu mówi nic to, spoko, da się, robić, jest ok, będzie ok, a druga część robi mi projekcje niemego tłumu ludzi, którego myśli ja słyszę i generalnie mówi nie, nie będziesz żył, nie możesz i koniec, Ty bandyto, Ty nierobie, ale to jest nieogarnięty debil, patrzcie jaki idiota, na gangstera się zgrywa, muzyka udaje, wkręcił sobie szopena. Prawdopodobnie to moja podświadomość, jak sobie słuchałem różnych nagrań z autohipnozy i wpływu na podświadomość, to często nie mogłem wysiedzieć, robiło mi się strasznie niedobrze, zaczynało mnie wszystko swędzieć i drętwieć i nie mogłem się skoncentrować, bo zamiast mojej wizualizacji pokazywały mi się obrazy kpiny ze mnie, tak jakby sama moja podświadomość miała mnie za debila i się ze mnie nabijała, najgorzej było przy nagraniach na zmianę życiową, na modyfikacje w podświadomości, zmiany schematów zachowania, nie mogłem dotrwać do końca nagrania. Nie mam nad tym kontroli, to jakby robiło co chce i miało własną tak od lat. jest mój krzyk o mailowy do mnie [email protected]