W ostatnim dziesięcioleciu zanotowano 70-procentowy wzrost liczby bezdomnych w Europie - alarmuje unijny komisarz do spraw społecznych Nicolas Schmit. W latach 2021-2027 Unia Europejska chce
bezdomnych, koordynowanego przez pracowników socjalnych Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Koninie (badanie odbywa się co dwa lata w okresie zimowym). Badaniami ankietowymi w tę noc objęto 99 osób bezdomnych, z czego 56 osób przebywało w placówkach znajdujących się na terenie naszego miasta, natomiast 43 osoby bezdomne
Nie ma żadnych oficjalnych danych” – czytamy na stronie obdachlosinberlin.de. Polscy dyplomaci z Berlina mówią, że Polacy to nawet połowa wszystkich bezdomnych w mieście. Ambasada RP dostrzega ten problem, dlatego ruszyła z akcją pomocową. Statystyki z poprzednich okresów szacowały, że w Berlinie jest 5 tys. bezdomnych, „a
się podziać w ciągu dnia. W najszerszym ujęciu do bezdomnych należałoby również zaliczyć tych, którzy wprawdzie mają dach nad głową, ale nie są jego właścicielami. Żyją w stałym zagrożeniu jego utratą, w poczuciu niepewności co do swej przyszłości5. K. Wierzbicka wyróżnia też pojęcie bezdomności jawnej i ukrytej.
Raport na temat osób bezdomnych. Tematem analizy niniejszej części raportu z badań „Wykluczenie społeczne: diagnoza i mechanizmy przeciwdziałania w województwie wielkopolskim” są osoby bezdomne. Choć zagadnienie bezdomności per se nie sprawia większych problemów semantycznych, to wciąż brak jednoznacznych i powszechnie
Czy wiadomo, ile jest osób w kryzysie bezdomności pomiędzy 18. a 25. rokiem życia? - Według naszych danych około 100 osób w Warszawie, a według danych rządowych prawie 800 w całym kraju
3.1.5. Model wyjścia z bezdomności: „w dążeniu do samodzielności z bagażem życiowych doświadczeń” 112 3.2. Pan Karol 119 3.2.1. Życie narratora przed okresem bezdomności 119 3.2.2. Życie narratora w okresie bezdomności 141 3.2.3. Życie narratora po wyjściu z bezdomności 161 3.2.4. Trajektoria bezdomności 170 3.2.5.
2829 osób w stosunku do poprzedniego roku. Uzyskane dane obrazują ogromne tendencje w sposobie, w jaki ludzie doświadczają bezdomności - na ulicy lub w schroniskach przebywa 7985 kolejnych osób. KLUCZOWE WNIOSKI: • 82% bezdomnych to osoby o odmiennym kolorze skóry. Mieszkańcy Chicago identyfikujący się jako czarnoskórzy,
16 A. Duracz-Walczak, „Zarys zasad polityki społecznej wobec bezdomnych w świetle ustawy z dnia 29 listopada 1990 r. o pomocy społecznej”, Praca Socjalna 3/1992. 17 M. Pisarska, „Bezdomni w Łodzi. Analiza socjologiczna”, Polityka Społeczna 11/12 1993, A. Chrapkowska-Zielińska, „Schronisko dla bezdomnych w Bydgoszczy”, tamże.
1. Zdefiniuj pojęcie „bezdomności”. 2. „Ludzie bezdomni” jako powieść ukazująca różne oblicza bezdomności w znaczeniu dosłownym i metaforycznym. Rozwinięcie 1. Bezdomność w znaczeniu dosłownym, wynikająca z braku prawdziwego domu, dającego poczucie szczęścia rodzinnego i bezpieczeństwa:
eOR0Qa. Biblia, Księga Rodzaju Domem Adama i Ewy był Eden. Wolno im było korzystać z prawie wszystkich dobrodziejstw ogrodu, zakazane były jedynie owoce z drzewa poznania dobra i zła. Ludzie jednak nie zastosowali się do decyzji Boga. Zerwali owoc z drzewa i zostali ukarani wygnaniem z raju. Stracili bezpieczne schronienie. Bezdomność to skutek popełnienia grzechu. Od tej pory ludzie musieli sami się starać o kryjówkę. Legenda o św. Aleksym Aleksy to wzór ascety. W domu niczego mu nie brakowało, był otoczony opieką rodziców. Po poślubieniu Famijany zdecydował, że opuści dom. Wypłynął w świat, zabrał ze sobą kosztowności, które później rozdał potrzebującym. Spał pod kościołami, żebrał. Cierpiał z głodu, a jego ciało musiało wiele znieść, mróz. Nie chciał rozgłosu, odszedł więc z miejsca, w którym okrzyknięto go świętym. Znalazł miejsce pod domem rodziców, gdzie nie szczędzono mu upokorzeń i poniżania. Tam zmarł. Bezdomność była jego wyborem – chciał być bliżej Boga, zjednać sobie jego łaskę. Ascetyczny sposób życia sprawił, że osiągnął swój cel, a jego śmierci towarzyszyły cuda. Adam Mickiewicz Konrad Wallenrod Bohater już jako dziecko stracił miejsce, w którym mieszkał. Krzyżacy spalili jego dom, wymordowali rodzinę, a chłopca porwali. Wychowywał się na dworze mistrza krzyżackiego Winrycha. Był darzony miłością, jednak już do końca życia nie mógł znaleźć własnego miejsca w świecie. Myślał o Litwie, a pamięć o niej podsycał Wajdelota. Doświadczył więc też bezdomności społecznej – gdy wprowadzał w życie swój podstęp, czuł się wyobcowany, był sam. Utrata rodzinnego domu była niezależna od niego, ale późniejsza bezdomność (rezygnacja z miłości, zakon krzyżacki, opuszczenie domu) była już jego wyborem. Artur Rimbaud Moja bohema Podmiot liryczny to włóczęga. Jego wygląd jest dość niechlujny (dziurawe kieszenie, podarte spodnie, stara bluza). Jednak nie przeszkadza mu to w odkrywaniu świata i doświadczaniu czegoś nowego. Jest w drodze, układa wiersze, marzy. Daje mu to wolność. Taka bezdomność pozwala na aktywność, poszukiwanie. Jest własnym wyborem. Stefan Żeromski Ludzie bezdomni Tomasz Judym nie może znaleźć własnego miejsca, ale w dużym stopniu jest to jego wybór. Pochodził z biednej rodziny, a gdy jego matka zmarła, zajęła się nim ciotka. Bohater nie miał więc prawdziwego domu pełnego czułości i ciepła (alkoholizm ojca, ciężkie warunki u ciotki). W późniejszym życiu chce pomagać biednym, więc ciągle przenosi się z miejsca na miejsce. W końcu odtrąca miłość Joasi, która mogłaby być przeszkodą w niesieniu pomocy. Sam tytuł powieści ma związek z problemem bezdomności – tej dosłownej (biedota warszawska, paryska), ale również społecznej, uczuciowej, egzystencjalnej. Dotyka ona nie tylko Judyma, lecz także pozostałych bohaterów (Joasia Podborska, Korzecki, Wiktor). Inne przykłady literackie: Mitologia, Odys (20 lat poza domem – wojna, tułaczka), Dedal (wygnanie z kraju jako kara)Franciszek Villon Wielki Testament (bezdomność jako sposób na przeżycie przygody, wyzwolenie się ze sztywnych reguł)Johann Wolfgang Goethe Cierpienia młodego Wertera (bezdomność egzystencjalna)George Byron Giaur (wyobcowanie, bezdomność; szukanie własnego miejsca w świecie)Adam Mickiewicz Sonety krymskie (pielgrzym – bezdomność w sensie dosłownym i duchowym)Honoriusz Balzak Ojciec Goriot (bezdomność spowodowana wykorzystywaniem przez drugich, mieszkanie w pensjonacie)Fiodor Dostojewski Zbrodnia i kara (bezdomność społeczna, ale też dosłowna: małe mieszkanie Rodiona wpływające na jego psychikę)Maria Konopnicka Miłosierdzie gminy (pozorne miłosierdzie – próba zlikwidowania bezdomności)Władysław Stanisław Reymont Chłopi (bezdomni chłopi: Jagustynka, Agata)Jerzy Kosiński Malowany ptak (bezdomność żydowskiego chłopca)Miron Białoszewski Pamiętnik z powstania warszawskiego (ludzie pozbawieni własnych domów zmuszeni do ukrywania się)Janusz Głowacki Antygona w Nowym Jorku (bezdomni, tułacze z różnych państw) Wypracowania Motyw domu i bezdomności w literaturze europejskiej - konspekt Motyw bezdomności Motyw domu w literaturze - omów jego funkcjonowanie odwołując się do przykładów z różnych epok Dom w "Panu Tadeuszu" A. Mickiewicza, a dom w "Ludziach bezdomnych" S. Żeromskiego. Motyw bezdomności Motyw bezdomności - opracowanieOgólnie o problemieMotyw bezdomności w literaturzeMotyw bezdomności w filmieMotyw bezdomności w malarstwieMotyw bezdomności w muzyceSłowniczek pojęć Nawiązania do utworów Biblia Chłopi Cierpienia młodego Wertera Konrad Wallenrod Legenda o św. Aleksym Ludzie bezdomni Pamiętnik z powstania warszawskiego Sonety krymskie Zbrodnia i kara
Śpią na dworcach, ulicznych ławkach, klatkach schodowych. Grzebią w śmietnikach, żebrzą. Są w różnym wieku – młodzi i starzy. Niektórzy dość schludni, ale najczęściej brudni, odpychający. Co zdecydowało o ich losie? Czy to świadomy wybór, czy przypadek rzucił ich na drogę tułaczki. – O moim losie zdecydował los. Straciłem pracę, nie mogłem nic znaleźć, byłem za stary. Żona nie akceptowała mojej sytuacji i małżeństwo się rozpadło. Nie maiłem wyjścia. Pozostała ulica – opowiada Roman. Ma 61 lat i koczuje na ulicy od 4 lat. Zimą udaje się mu skorzystać z pomocy schroniska. – Piłem i w końcu znalazłem się na bruku. Ale nie czułem smutku. Początkowo poczułem się wolny. Żadnych zobowiązań, luz. Mogłem oddać się przyjemności picia, później i narkotyzowania. Dzisiaj czuję się zniszczonym wrakiem. Nie umiem już żyć normalnie, powrócić do pracy, domu. Straciłem rodzinę i teraz tego żałuję najbardziej – mówi 45-letni Andrzej, stały bywalec schroniska przy ul. Krakowskiej w Częstochowie. – Uciekłem z domu, bo nie umiałem porozumieć się z rodzicami. Początkowo dawałem sobie radę, ale wpadłem w złe środowisko. Nie było żadnych hamulców, obaw. Ciągła zabawa, zero zobowiązań i pracy. Zacząłem kraść, by mieć na używki i jedzenie. Skończyło się więzieniem. Nie mam śmiałości, by zwrócić się o pomoc do rodziców i tkwię w tym marazmie – opowiada Marcin. Ma 29 lat i uważa się za straconego. Czy mają szansę na powrót do życia? Kto zostaje bezdomnym? Przyczyny są zróżnicowane. Może to być skomplikowana relacja rodzinna, problemy finansowe czy wadliwe rozwiązania strukturalne i instytucjonalne. Dramaty życiowe związane z problemami finansowymi bądź rodzinnymi, utrata bliskiej osoby, choroba psychiczna bądź uzależnienie od alkoholu i narkotyków osób w każdym wieku są niejednokrotnie przyczyną bezdomności. Dotyczy to również osób żyjących samotnie oraz przebywających w zakładach karnych. Ale bezdomnymi nie są tylko ci, którzy śpią na ławkach czy dworcach. Problem ten jest znacznie bardziej złożony i obejmuje również osoby zagrożone utratą ich dotychczasowego miejsca zamieszkania. To również ludzie, żyjący w miejscach określanych jako tymczasowe schronienie – w barakach, na ogródkach działkowych czy noclegownie, bo w każdej chwili mogą zostać z tych miejsc usunięte lub eksmitowane. Również osoby żyjące w przyczepach, nielegalnie zajmujące pustostany oraz przebywające w ekstremalnie przepełnionych schroniskach również są narażone na ryzyko bezdomności. Niekorzystna sytuacja na rynku mieszkaniowym przejawiająca się wysokimi cenami mieszkań oraz inny poważny problem – bezrobocie, są również czynnikami prowadzącymi do pogłębiania się zjawiska bezdomności. Nie bez znaczenia pozostają także, w szczególności dla ludzi ubogich, stale rosnące koszty utrzymania własnych mieszkań. Sprawą bezdomności zajęła się Unia Europejska Przeprowadzone badania wskazują, że 38 procent ludzi zagrożonych ubóstwem wydaje ponad 40 procent swoich dochodów na opłaty mieszkaniowe. Jest to ponad dwa razy więcej niż w przypadku średniej dla wszystkich mieszkańców Unii Europejskiej. Te same badania dowodzą, że w części z państw członkowskich liczba osób pozostających bez stałego miejsca zamieszkania rośnie, co może być związane z niedawnym kryzysem gospodarczym. Brak odpowiedniego wsparcia dla osób zagrożonych bezdomnością może potęgować problem. Przykładem może być niewielka liczba mieszkań socjalnych oddawanych do użytku w Unii Europejskiej. Brak miejsca stałego zamieszkania powoduje z kolei, że ludzie bezdomni mają ograniczony dostęp do pomocy społecznej i opieki zdrowotnej. Parlament Europejski przyjął pisemną deklarację wzywającą do likwidacji zjawiska bezdomności na ulicach w Europie do 2015 roku. Ramy projektu definiującego problem bezdomności ma przygotować Komisja Europejska. Ma również informowanie o działaniach podejmowanych w kwestii bezdomności przez państwa członkowskie, które to mają zintegrowaną strategią walczyć z bezdomnością. Mają one łączyć w sobie wsparcie finansowe dla obywateli z efektywnymi regulacjami prawnymi oraz dobrej jakości pomocą społeczną – w szczególności w sferach takich jak kwestie mieszkaniowe, zatrudnienie, ochrona zdrowia i opieka. Rozwijanie skuteczniejszych polityk mających na celu rozwiązanie problemu bezdomności będzie tematem konferencji, która odbędzie się w grudniu 2010 Działania Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Częstochowie Bezdomność stała problemem globalnym i coraz bardziej trudnym do rozwiązania. Ten najbardziej z widocznych przejawów ubóstwa i wykluczenia społecznego dotyczy nawet państw o wysokim poziomie zamożności. Nie omija naszego kraju i naszego miasta. W Częstochowie coraz częściej można spotkać bezdomnych. Jednakże trzeba podkreślić, że wskutek mrozów w ubiegłorocznej zimie w Polsce życie straciło blisko 200 osób; w Częstochowie nie doszło do ani jednego takiego przypadku. Pracownicy socjalni Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej z Sekcji Pomocy Osobom Bezdomnym i Grupom Wybranym na bieżąco informują swoich klientów o miejscach, gdzie mogą szukać pomocy i schronienia. – W najbliższym czasie nasi pracownicy będą monitorować środowisko poprzez zamieszczanie ulotek z informacjami jakie i gdzie można uzyskać wsparcie. Ulotki będą rozmieszczane w miejscach gdzie najczęściej przebywają bezdomni – wyjaśniała Anna Foksowicz – kierownik Sekcji Pomocy Bezdomnym i Grupom Wybranym MOPS Częstochowa. W okresie zimowym także pracownicy socjalni w swoich środowiskach na terenie miasta również są uwrażliwieni na problem bezdomności. Gdy samotna osoba nie posiada odpowiednich warunków lokalowych, pracownik MOPS informuje o możliwościach skorzystania z czasowego schronienia w placówkach dla osób bezdomnych do momentu poprawy sytuacji mieszkaniowej. Częstochowski MOPS apeluje Szczególnie w okresie zimowym powinniśmy być uczuleni na sytuacje zagrożeń życia lub zdrowia innych osób. W naszym mieście mamy uruchomioną bezpłatną infolinię. – Wystarczy z telefonu stacjonarnego wybrać numer 0-800 i wpisać słowo „KRYZYS” czyli sześć cyfr (579997), by szybko nadeszła pomoc. Jeszcze prostszy sposób pomocy bezdomnym to połączenie się ze Strażą Miejską – tel. 986 lub z numerem ratunkowym 112 – powiedział nam płk. Stanisław Słyż, naczelnik Wydziału Zarządzania Kryzysowego, Ochrony Ludności i Spraw Obronnych Urzędu Miasta Częstochowy. Także Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach uruchomiło infolinię dla bezdomnych. Dzwoniąc pod bezpłatny numer telefonu 0 800 100-022, na terenie całego województwa śląskiego, możemy uzyskać wszelkie informacje o przytuliskach, noclegowniach, ogrzewalniach lub punktach wydawania posiłków dla bezdomnych. Podmioty zapewniające schronienie, wyżywienie, odzież lub inne formy pomocy osobom bezdomnym na terenie gminy prowadzonych zarówno przez samorząd jak i organizacje pozarządowe w 2010 roku Częstochowa Schronisko dla Bezdomnych Mężczyzn – ul. Krakowska 80 tel. 34 368-39-53, 90 miejsc – nocleg, posiłki, opieka lekarska, łaźnia, czynne przez całą dobę Noclegownia dla Bezdomnych Mężczyzn – ul. Krakowska 80 tel. 34 368-39-53, 30 miejsc – nocleg, posiłki, opieka lekarska, łaźnia, czynne od Przytulisko dla Bezdomnych Mężczyzn – ul. Krakowska 80 34/ 365-58-08, 30 miejsc – nocleg, posiłki, opieka lekarska, łaźnia, czynne przez całą dobę Przytulisko dla Bezdomnych Rodzin – ul. Krakowska 80 bl., 234 365-58-08, czynne całą dobę, miejsc 5, nocleg, łaźnia, pralnia, posiłek całodniowy Przytulisko dla Kobiet „OAZA” – ul. Staszica 5 34/ 368-07-65, 42 miejsca, nocleg, posiłki, opieka lekarska, łaźnia, czynne przez całą dobę Noclegownia dla Kobiet „OAZA” – ul. Staszica 5, 34/ 368-07-65, 10 miejsc, czynne od do Ogrzewalnia dla osób bezdomnych – ul. Krakowska 80 34 368-39-53 czynne całą dobę zima, miejsc 40, łaźnia, pralnia, punkt wydawania odzieży, Rędziny Centrum Pomocy Rodzinie i Interwencji Kryzysowej w Mariance Rędzińskiej – ul. Srebrna 25, 42-242 Rędziny, 34 320-14-56, miejsc 40, nocleg, łaźnia, pralnia, punkt wydawania odzieży, posiłek UG
Pierwsze skojarzenie, gdy mówi się "człowiek bezdomny", przywodzi na myśl ubogiego kloszarda bez dachu nad głową. Jest to bardzo naturalne. Problem fizycznej bezdomności jest dziś u nas dość nabrzmiały i w każdym mieście możemy spotkać ludzi koczujących na ulicach, bądź dworcach kolejowych. Niemniej, teoretycznie problem ten rozwiązać łatwo - wystarczy zapewnić tym ludziom dach nad głową poprzez odpowiednie rozbudowanie systemu opieki socjalnej. Czy nas, jako społeczeństwo, na to stać, to już inna para kaloszy. Tym zajmują się Minister Finansów i Minister Budownictwa i nie jest to sprawa dla ucznia piszącego szkolne wypracowanie. Gdy bliżej przyjrzeć się pojęciu bezdomności, zwłaszcza mając w pamięci lekturę "Ludzi bezdomnych" Stefana Żeromskiego, okazuje się, iż bezdomność to nie tylko fizyczny brak budynku, w którym można by mieszkać. Bywają ludzie, którzy posiadają bardzo piękne domy i z pozoru zdaje się niczego im do szczęścia nie brakować, a mimo to cierpią oni swego rodzaju bezdomność - bezdomność społeczną. Problem bezdomności społecznej dotyka dziś bardzo wielu ludzi. Na dobrą sprawę, nikt chyba nie ma pojęcia o jego rzeczywistej skali, bo nie sposób go zmierzyć. Bezdomnych mieszkających na ulicy dosyć łatwo jest policzyć. Natomiast osób, które mimo posiadania domu czują się bezdomne, zliczyć prawie że nie sposób. Skąd bierze się taka bezdomność społeczna? Wiele jest jej konkretnych przyczyn. Można je jednak z grubsza podzielić na dwie grupy. Są to przyczyny leżące po stronie osób, których bezdomność dotyka i przyczyny od nich niezależne. Bezdomność społeczna, mająca swe źródło w postępowaniu osoby nią dotkniętej, jest niejako bezdomnością na życzenie. W pewnym momencie życia dana osoba decyduje się odizolować od swego środowiska. Taka sytuacja może, na przykład, dotyczyć młodego człowieka, który z powodu niemożności porozumienia się ze swą rodziną, zrywa z nią wszelkie kontakty i rozpoczyna życie "na własną rękę". Dopóki nie założy on własnej rodziny lub nie powróci na łono swej rodziny naturalnej, jest on, w pewnym sensie, człowiekiem bezdomnym. Przykład ten jest jednak mało "literacki" - nie wstrząsa on, nie porusza ani nie zastanawia. Skoro ktoś życzy sobie prowadzić samotniczy tryb życia i dobrze mu z tym - proszę bardzo! Nic, tylko życzyć szczęścia i powodzenia. Niekiedy jednak społeczna bezdomność, choć wynika ze świadomego wyboru człowieka, jest o wiele bardziej dramatyczna. Ma to miejsce, gdy jest ona skutkiem wyboru dwu alternatywnych dróg życiowych: poświęcenia się dla społeczeństwa lub życia tylko dla siebie i swoich bliskich. Działalność społecznikowska utrudnia często życie rodzinne, czasem wręcz uniemożliwia rozpalenie własnego domowego ogniska. Wybór pomiędzy życiem dla siebie czy dla innych dziś jest prosty. Za żadną z tych opcji nie przemawiają specjalne względy. Decyzja należy do jednostki. Jednak dawniej, w czasach o których pisał Żeromski w "Ludziach bezdomnych", za oddaniem swego życia społecznej służbie, przemawiał moralny, obywatelski obowiązek. Akcja powieści rozgrywa się w epoce pełnego rozkwitu pozytywizmu. Sztandarowymi hasłami tych czasów są praca organiczna i praca u podstaw, wcielane w życie przez młodych zwolenników pozytywistycznej filozofii. Praca u podstaw oznaczała podnoszenie moralnego i edukacyjnego poziomu najniższych warstw społeczeństwa - chłopów i robotników. Wymagała ona mrówczego trudu uczynienia z tych szerokich proletariackich rzesz świadomych obywateli. Był to sposób pozytywistów na odzyskanie niepodległości. Uważali oni bowiem, że niepodległy może być tylko naród świadomy swej odrębności. Jaka natomiast była świadomość narodowa u niepiśmiennego chłopa, który z nieufnością obserwował "wojny panów", czyli powstania narodowowyzwoleńcze? Toteż należało tego chłopa oświecić i ucywilizować. Nauczyć go jego praw i obowiązków. Uświadomić mu, że jest on Polakiem. Do tego zadania, zakrojonego na bardzo szeroką skalę, potrzebna była armia wykształconych ludzi, gotowych szerzyć oświatę wśród szerokich mas ludowych. W Polsce końca XIX wieku takiej wystarczająco liczebnej armii nie było, toteż ci, którzy decydowali się wypełniać to szczytne zadanie, musieli poświęcić się mu bez reszty, rezygnując ze wszystkiego, co mogło być dla nich cenne - posiadania rodziny, robienia zawodowej kariery. Główni bohaterowie "Ludzi bezdomnych" to właśnie tacy młodzi, zaangażowani w działalność społeczną pozytywiści. Tomasz Judym jest świeżo upieczonym lekarzem medycyny, jego ukochana, Joanna Podborska - szkolną nauczycielką. Mają oni oboje jasną świadomość ciążącego na nich moralnego obowiązku poświęcenia się dla dobra ludu. Ta świadomość, a zarazem i potrzeba, silniejsza jest u Judyma niż u Joasi, lecz ona doskonale go rozumie i w żaden sposób nie zamierza mu utrudniać jego społecznej misji. Nie można jednak powiedzieć, że doktor Judym jest zdecydowanym zwolennikiem rezygnowania z życia osobistego dla charytatywnej działalności. O, nie! On przeżywa poważne rozterki, zanim zdecyduje się złożyć swą miłość do Joasi na ołtarzu społecznej służby. Chciałby być doktorem ubogich, w pełni wypełniającym hipokratesową przysięgę niesienia pomocy wszystkim potrzebującym, a nie tylko tym, którzy są w stanie za medyczną usługę odpowiednio zapłacić. Jednak chciałby również założyć rodzinę, mieć dom, kochającą żonę i dzieci. Wie jednak doskonale, iż aby założyć rodzinę potrzebuje pieniędzy na jej utrzymanie. A tych natomiast nie zarobi, jeśli poświęci się leczeniu ubogich, bo przecież ludzie biedni nie będą mieli mu czym płacić. Toteż doktor Judym staje przed trudnym dylematem - albo rodzina i zarzucenie misji leczenia biedaków, albo działalność społeczna i związana z tym bezdomność. Obie drogi życiowe kuszą. Jedna osobistym szczęściem, druga poczuciem dobrze spełnianego obowiązku. Obie też mogą okazać się bardzo trudne, jeśli którąś z nich wybierze. Jedna spowoduje, że nie będzie miał spokojnego sumienia, druga zaś, iż na zawsze pozostanie człowiekiem bezdomnym. Doktor Judym, postawiony przed tak trudnym wyborem, decyduje się po pewnym wahaniu oddać służbie dla społeczeństwa. Swą decyzję przedstawia Joasi, która w pełni go rozumie i akceptuje wybór, jakiego dokonał. Symbolem dramatycznego rozdarcia, jakie przeżywają zarówno Judym, jak i Joasia, jest rozdarta na dwoje uderzeniem pioruna sosna, która jest elementem krajobrazu stanowiącego tło ich rozstania. Wybór, jakiego dokonali Judym z Joasią, choć świadomy, był mocno ograniczony zewnętrznymi uwarunkowaniami epoki, w jakiej przyszło żyć bohaterom Żeromskiego. Dzisiaj nie ma takiej społecznej i moralnej presji, jaka działała na tę literacką parę. Aczkolwiek i dziś zdarzają się wybory, powodujące swoisty rodzaj społecznej bezdomności, w których wolna wola osób dokonujących wyboru bywa mocno ograniczona. Ograniczenia te mają charakter nie moralny czy społeczny, a ekonomiczny. Na skutek transformacji ustrojowej, jaką przeszedł nasz kraj w ostatnich latach, wiele rodzin stanęło w obliczu poważnych problemów finansowych. Dzika, nieustanna pogoń za dobrami materialnymi, które mają zapewniać egzystencję rodzinie, okazuje się niekiedy bardziej jej szkodzić niż pomagać. Oto bowiem, nie wiadomo jak i kiedy, członkowie takiej rodziny, która stara się zgromadzić jak najwięcej dóbr wszelkim możliwym kosztem, stają się ludźmi bezdomnymi. Osłabiają się rodzinne więzi, osoby tworzące taką rodzinę mają coraz mniej czasu dla swych najbliższych, stają się oni sobie coraz bardziej obcy. Problem ten nie jest bardzo straszny, gdy dotyczy rodzin dobrze sytuowanych. Te, jeśli uświadomią sobie powagę ich sytuacji, mogą przewartościować swe cele i ograniczyć pozyskiwanie materialnych dóbr, poświęcając uzyskany w ten sposób czas na kultywowanie rodzinnych więzi i zapobieganie w ten sposób problemowi bezdomności wtórnej swych członków. Jednak problem ten okazuje się nie do przezwyciężenia, kiedy dotyka on rodzin, które mimo maksymalnego poświęcenia dla zapewnienia sobie materialnego zaplecza funkcjonowania, z trudem je uzyskują. Wówczas bezdomność ludzi tworzących taką rodzinę jest tak nieunikniona, jak bezdomność bohaterów Żeromskiego. Wreszcie na zakończenie chcę powiedzieć kilka słów o społecznej bezdomności ludzi, która ma swe podłoże w przyczynach od nich niezależnych. Jest to problem szczególnie bolesny w dzisiejszych czasach. Jego ofiarami padają osoby w jakiś sposób upośledzone, nie umiejące odnaleźć się w społeczeństwie czy też, ze względu na swą odmienność, przez to społeczeństwo odrzucane. Ten problem dotyka niechcianych dzieci, które stają się społecznymi sierotami, tułającymi się po państwowych przytułkach. Jest on również udziałem części samotnych osób niepełnosprawnych. Bardzo często ludzie tacy, ze względu na swe fizyczne ułomności, nie potrafią zbudować swego domu lub, mimo szczerych chęci, są odrzucani przez nietolerancyjne, pełne małostkowości i uprzedzeń społeczeństwo. Społeczność potrafi też brutalnie i bezwzględnie wykluczyć ze swego grona wszelkie jednostki, które w jakiś inny, niż fizyczna ułomność, sposób odbiegają od powszechnie przyjętych norm. Los taki staje się często udziałem osób o homoseksualnej orientacji płciowej, alkoholików, byłych więźniów i wielu innych jeszcze, których ciężko tu wszystkich wymienić. Źródło bezdomności ludzi wspomnianych w tym akapicie leży po stronie społeczeństwa, w jakim przyszło im żyć. Odrobina tolerancji i zrozumienia dla ich odmienności często mogłaby zlikwidować problem ich wyobcowania.