Jak to jest zrobione - samochody marzeń: Maserati quattroporte - opis, recenzje, zdjęcia, zwiastuny i terminy emisji w TV. Gospodarze cyklu zabierają widzów na wycieczkę do świata motoryzacji. W każdym odcinku odwiedzimy słynną fabrykę samochodów.
Jak to jest zrobione - samochody marzeń: Rolls royce phantom - opis, recenzje, zdjęcia, zwiastuny i terminy emisji w TV. W odcinku twórcy pokazują miejsce powstania Rolls-Royce Phantom. Opowiadają także o tajnikach konstrukcji tego oszałamiająco auta, które ma wyrazisty kształt nadwozia.
Jak to jest zrobione?, odc. 24/26 How It's Made 11. serial dokumentalny Kanada 2008, 25 min Autorzy programu odwiedzą fabryki i zakłady produkcyjne, aby zobaczyć, jak surowce w rękach fachowców (i na skomplikowanych liniach produkcyjnych) zamieniają się w przedmioty, z którymi człowiek ma codziennie do czynienia.
To jedna z największych wpadek konstrukcyjnych w zakresie silników, jaką po 2000 r. zaliczył koncern Volkswagena. Pierwsza seria silników 1.4 TSI to rodzina EA 111, wspólna również dla mniejszego 1.2 TSI. Konstrukcja jest podobna, ale nie taka sama. 1.4 miał od początku np. 16-zaworową głowicę czy podwójne doładowanie realizowane
serial dokumentalny Kanada 2008, 30 min. Autorzy programu odwiedzą fabryki i zakłady produkcyjne, aby zobaczyć, jak surowce w rękach fachowców (i na skomplikowanych liniach produkcyjnych) zamieniają się w przedmioty, z którymi człowiek ma codziennie do czynienia. Autorzy programu odwiedzą fabryki i zakłady produkcyjne, aby zobaczyć
Jak to jest zrobione - samochody marzeń: Tesla model S - opis, recenzje, zdjęcia, zwiastuny i terminy emisji w TV. Gospodarze cyklu zabierają widzów na wycieczkę do fascynującego świata motoryzacji. Pokazują, w jaki sposób powstały wymarzone samochody.
Okna drewniane czy plastikowe? No właśnie, coraz większym uznaniem zaczynają się cieszyć te z ramami i profilami wykonanymi w tradycyjny sposób czyli z drewn
Tyle ma do powiedzenia wikipedia, ale ponieważ słowa nie są w stanie oddać potęgi Blendera, poniżej kilka filmików i linków, które pokazują co ten program potrafi zrobić w odpowiednich rękach. Warto podkreślić, że Blender jest programem darmowym i może być używany zarówno do celów komercyjnych jak i "domowych".
Nie wiem, ile z ich „kontrowersyjnych” zachowań lub tak jak w przypadku Paramaxila „wycieków” różnych filmów z niewygodną dla nich treścią, nie jest zrobione przez nich z premedytacją, byle tylko zyskać jeszcze większy rozgłos i wzrost popularności. Jak to zwykło się mawiać, wszystkie chwyty są przecież dozwolone.
ogólnie to dziękuję wspierającym, którzy nie załapali się na filmie, bo zaczęli wspierać jak już skończyłem robić film lele czyli k0teł memiarz, Crossowksy t
OYMDfnN. Przed wami najgorsza replika Ferrari Enzo, jaka istnieje. Panowie z kanału Car Bros odnaleźli ją jakiś czas temu w krzakach i uruchomili, a nawet odwiedzili nią bardzo prestiżowy zlot aut. Nam udało się znaleźć w Polsce coś jeszcze gorszego. Dzisiaj piątek, więc tradycyjnie pora na wpis o czymś zupełnie niepoważnym. Jay Leno jest znany z miłości do aut dziwnych i nietypowych, dlatego zdecydował się pokazać w swoim klipie coś naprawdę strasznego. To replika Ferrari Enzo zbudowana na bazie Pontiaca Fiero, w której nic nie jest zrobione dobrze. Panowie z Car Bros odnaleźli ją w krzakach i uznali, że jest wystarczająco śmieszna, by używać jej do trollowania wszędzie gdzie się da. Dlatego kupili to brzydactwo i uruchomili po około 10-letnim postoju. To był dopiero początek tej historii. Ogólnie Pontiaki Fiero nie mają lekkiego życia. Wszyscy uważają je za idealną bazę do zbudowania czegokolwiek. Problem w tym, że nie chodzi tu o ładne projekty, tylko głównie beznadziejne repliki Ferrari. Niektóre jako tako przypominają oryginalny samochód, inne są po prostu straszne. Samochód Car Bros zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. Zasadniczo żaden element poza znaczkiem nie przypomina prawdziwego Ferrari Enzo, ta replika nie zachowuje proporcji nawet w śladowym stopniu. Mam wrażenie, że w oczach właściciela, Michaela Coyne’a to jej największa zaleta. Paskudna replika Ferrari Enzo na prestiżowym zlocie właścicieli superaut. W ramach żartów pan Coyne wysłał zgłoszenie na super prestiżowy zlot w The Quail. To taka impreza dla właścicieli superaut z selekcją. Organizatorzy decydują po zdjęciach i informacjach o aucie czy dostaniesz zaproszenie. Jak się okazało, tym razem chyba nie sprawdzili zdjęć. Pan Coyne wjechał na zlot swoim Ferrari Enzo z 2003 r. Z drugiej strony należy docenić organizatorów za odrobinę poczucia humoru – nie zawrócili go na wjeździe, tylko wpuścili i znaleźli idealne miejsce dla Fiero tuż obok toalet. Jak widać właściciele superaut też czasem lubią kloaczany humor. Czerwone brzydactwo rozbawiło też Jay’a Leno. Podczas przejażdżki stwierdził nawet, że to nie jest tragiczne auto, choć nie przeszło mu przez gardło słowo „dobre”. Pan Coyne próbował sprzedać Leno wspaniałą replyczkę, ale niestety kolekcjoner nie dał się przekonać. Zażartował, że trzeba być psychicznie chorym by wsiąść do tego wozu – oczywiście mówił to siedząc za kierownicą. Spokojnie, Polska nie jest gorsza pod kątem bardzo złych udawanych superaut. W naszym kraju istnieje jeszcze bardziej niezwykła replika superauta. To pojazd o nazwie Concept, który… trudno go w ogóle skomentować bez narażania się na pozew. To trzeba po prostu zobaczyć. Gdybyście mieli nadmierne pokłady fantazji i jakimś cudem chcieli go kupić, to jest wystawiony za 95 tys. zł. I cyk, jedziemy polansować się w programie u polskiego Jaya Leno. Tylko kto jest polskim Jayem Leno? Zrzut ekranu z ogłoszenia od pana Tadeusza. Chętnie byśmy zaprezentowali to auto całkiem nieironicznie, ale trochę się boimy.
Ferrari Dziś, zgodnie z zapowiedzią, kolejna relacja z pracowni de Mehlem. Tym razem miałam okazję obserwować, jak przebiega proces powstawania torby - od a do z! Pamiętam, że kiedy pierwszy raz weszłam do pracowni, automatycznie nasunęło mi się skojarzenie z fabryką św. Mikołaja. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że będę mogła się przyglądać, jak "elfy" przygotowują tu prezent dla mnie :) Cały proces trwał bite 8 godzin. 2 godziny zajęło samo krojenie skór i podszewki. Szycie, klejenie, mocowanie dodatków to kolejne 6 godzin. Nigdy jakoś specjalnie nie zastanawiałam się nad tym, z ilu elementów składa się torba. Przód, tył, boki, rączki i wsio. A tymczasem okazało się, że to naprawdę skomplikowana układanka - w moim przypadku złożona z ponad 50 elementów. Ale po kolei. Najpierw musiałam się zastanowić, czego dokładnie chcę od mojej nowej torby. Ponieważ wszystkie torebki, które mam, są albo szare, albo czarne, albo brązowe, postanowiłam, że tym razem wybiorę jakiś mocny kolor - najlepiej róż albo czerwień. Wiedziałam, że na pewno torba musi być duża, nadawać się do noszenia w dłoni i na ramieniu, być zamykana na suwak (inaczej popadam w stany lękowe), mieć jasną podszewkę (w jednej torbie mam czarną i nigdy nic nie mogę w niej znaleźć), jedną komorę główną bez przegródki pośrodku (bo przegródka zamiast pomóc w utrzymaniu porządku, sprawia tylko, że mam dwa razy tyle szukania) oraz zamykaną zewnętrzną kieszeń na portfel (żeby nie trzeba było za każdym razem otwierać całej torby). Tyle moja teoria, ale przejdźmy do praktyki... Po przejrzeniu firmowego "menu" stwierdziłam, że idealny będzie model "Laura Sport" (na zdjęciu).Z kolorami postanowiłam poszaleć ile wlezie i ostatecznie zdecydowałam się na trzy: czerwień, brąz i wybrałam, skóry też, no to myślę: do roboty! O nie, nie ma tak łatwo. Najpierw trzeba wszystko dokładnie rozpisać - kolory poszczególnych elementów, nici, uwagi, dodatki teraz można przejść do przykłada tekturowe szablony tak, aby powstało jak najmniej nic się nie przesuwało, skórę przyciska ołowianym Półtorej godziny później wszystkie elementy są wreszcie jeszcze podszewkę i chyba możemy już szyć?Nie tak szybko. Najpierw trzeba ściąć brzegi, żeby ułatwić podwijanie i się to za pomocą specjalnej maszyny - tzw. ciasteczka? Nie, zaczynamy od charakterystycznego dla de Mehlem breloka w kształcie serca. Takich standardowych elementów nie wycina się ręcznie, tylko przykłada gotowe foremki i wyciska prasą (o nacisku 8 ton!). Ten drobiazg składa się aż z 5 warstw: 2 warstw skóry, 2 warstw pianki oraz specjalnej krawędzie skórzanych elementów ładnie wyglądały, maluje się je specjalnymi roboty, bo trzeba pomalować wszystkie i to z każdej przygotowujemy podszewkę komory głównej. Podwijamy brzegi, zaznaczamy miejsca szwów......przyklejamy lamówki, przygotowujemy klapkę zapinaną na magnes (do przegródki na komórkę)......i odciskamy srebrne logo na naszywce, która znajdzie się na jednej z podklejeniu (które zapobiega przesuwaniu podczas szycia) wszystkie elementy podszewki trafiają w sprawne ręce pani Małgosi......która naszywa kieszonki, lamówki, dodaje od spodu materiał usztywniający......i wreszcie wszywa zamek komory głównej wraz z kontrastowym granatowym tym czasie brzegi blatów torebki smaruje się klejem, podwija i przytłukuje maleństwami też trzeba się zająć - podwinąć, przytłuc i w końcu przedniego blatu przyczepiamy blaszkę z logiem, następnie wszywamy zamek i podszewkę wygląda prawie gotowy przód mojej torby. Tył identycznie, tyle że bez pani Aneta przygotowuje sprzączki. Najpierw skleja i docina poszczególne elementy. Potem robi otwory i wkłada do nich przygotowane wcześniej cienkie paseczki, tzw. wsuwki (dla mnie na tym etapie wygląda to jak minisandałki). Następnie zakłada klamerki, składa kawałki skóry na pół, skleja i krok to przyszycie granatowych wstawek i zrobienie na dole przyszywamy sprzączki i zszywamy dolne brzegi przodu i tyłu wzdłuż szwów smarujemy klejem i dociskamy do nich wewnętrzne brzegi przód już mamy, tył też, a więc czas na "boczki". Najpierw pani Agnieszka wytłacza na nich firmowe trzeba zrobić zaszewki...[w tym miejscu padła mi bateria w aparacie i dalej cykałam pożyczonym, którego obsługa - jak widać - nieco mnie przerosła]...i w końcu wszyć boczki tam, gdzie ich miejsce. Torba nabiera kształtu, a ja już zaczynam przebierać nogami!Teraz wszywamy przygotowaną wcześniej podszewkę komory głównej (tę z małymi kieszonkami) i boczne uchwyty na właśnie, paski. Z nimi też jest sporo zabawy. Dla wzmocnienia w środku umieszcza się kawałki sznurka. Następnie skleja się ze sobą dwie części, dociska, docina końce, zszywa, mocuje karabińczyki, robi dziurki i ponownie maluje zapominajmy też o ozdobnym chwościku do przedniej tylko wyczyszczenie brzegów z nadmiaru kleju, ostatnie "malarskie" poprawki......przypięcie rączek, zamocowanie tzw. "demehlemek" (czyli skórzanych końcówek) do zamka komory głównej i tylnej kieszeni......et VOILA! :) Torba jest gotowa, a mnie zatyka z wrażenia. Wyobrażałam sobie mniej więcej, jak to wszystko będzie wyglądało, ale efekt po prostu mnie znokautował. Do domu wracałam już oczywiście z moją nówką (i wielkim bananem na twarzy). Nie wiem, czy mi się tylko zdawało, czy rzeczywiście oglądały się za nią wszystkie mijane kobiety. Zresztą zrobiła wrażenie nie tylko na nich. Na moje "I co?" Dzióbek bez namysłu odparł: "Ferrari!" Trudno się nie zgodzić - i kolor, i klasa chyba porównywalna ;) Nic tylko rozpuścić włosy, wystawić łokieć i w drogę!
Nowiny24 z kraju, efilmy TV – ulub BESTCOM i ustaw jako stronę startową.